Kiedy byłem dzieckiem i zobaczyłem Order Uśmiechu, coś we mnie drgnęło. Nie ambicja. Nie plan. Ciche, dziecięce „ja też bym tak chciał” . Potem przyszło życie. Zwyczajne dni i trudne rozmowy. Relacje, które wymagały obecności. Bycie dla innych, często wtedy, gdy nikt nie bije braw, nikt nie daje nagród, nikt nie mówi, że to ma znaczenie. Bez strategii. Bez mapy. Bez sprawdzania, czy to się opłaca. Po prostu bycie obecnym. Dla dzieci. Z dziećmi. Naprawdę. I po latach wydarzyło się coś, czego nie planowałem. Dzieci przyznały mi Order Uśmiechu. W jednej chwili wróciło to zdanie sprzed lat. To samo. Nietknięte czasem. Jakby czekało cierpliwie, aż dojrzeję do tego momentu. Nie poczułem triumfu. Poczułem wzruszenie. I głęboką ciszę w środku. Bo zrozumiałem coś bardzo ważnego: marzenia nie zawsze spełniają się dlatego, że je realizujemy . Czasem spełniają się dlatego, że żyjemy w zgodzie ze sobą . To, że zostałem doceniony przez dzieci, było dla mnie ważniejsze niż sam order. Bo one zoba...
NieRadzeSobie nie powstało z teorii. Powstało z bólu, pustki i samotności, które znam z własnego doświadczenia, z rozmów, z ciszy,,, To przestrzeń dla tych, którzy nie mają siły udawać, że wszystko gra. Nie znajdziesz tu pustych porad – znajdziesz kogoś, kto usiądzie obok i zostanie tak długo, jak trzeba. Bo nie musisz być silny. Wystarczy, że jesteś.