Bardzo lubię śnieg.
Taki, który przykrywa wszystko. Brzydotę, bałagan, ślady po tym, co było zaniedbane i porzucone. Pod śniegiem świat wygląda spokojnie. Jakby był poukładany. Jakby nic nie bolało.
A przecież pod bielą zawsze kryje się chaos, który tylko czeka, aż przyjdzie wiosna.
I czasem myślę, że dokładnie tak wygląda nasze życie.
Nakładamy warstwy. Jedną na drugą. Uśmiech. Ogarnianie się. Radzenie sobie.
Bycie „tym w porządku”. Robimy to latami, aż w końcu sami zaczynamy wierzyć, że tak już musi być.
I ostatnio dotarło do mnie coś bolesnego: ile ja mam w sobie takiego śniegu.
Ile warstw „ogarniętego mnie”, „radzącego sobie mnie”, „takiego, którego da się lubić”, pod którymi chowam zmęczenie, wstyd, lęk i to ciche pytanie:
jak długo jeszcze dam radę tak żyć?
Bo życie bardzo rzadko rozpada się nagle.
Ono pęka powoli. Cicho. Po trochu.
W drobnych zgodach na to, czego nie chcemy. W przemilczanych granicach. W relacjach, które trwają tylko dlatego, że boisz się zostać sam. W zmęczeniu, które nazywasz normalnością.
Przyznam Ci coś…
Były momenty, kiedy sam czułem, że topnieję w tym śniegu. Że każdy dzień to kolejne warstwy udawania i próby bycia „do zaakceptowania”.
Bałem się powiedzieć komukolwiek, że nie daje rady.
Bałem się spojrzeć w lustro, bo wiedziałem, że zobaczę tam nie mnie, a wersję mnie stworzoną dla innych.
I dopiero, kiedy odważyłem się porozmawiać z kimś, przyznać przed sobą, co naprawdę czuję, poczułem pierwszy oddech wolności.
Pierwszy śnieg zaczął topnieć – i nie był już straszny, tylko oczyszczający.
Nie musisz tonąć w tym sam. Nie musisz czekać, aż wiosna życia odkryje wszystko naraz i przygniecie Cię ciężarem, którego nie dasz rady udźwignąć. Możesz zacząć od jednej rozmowy. Od jednego kroku.
Jeśli ten tekst coś w Tobie porusza, jeśli poczułeś, że też masz w sobie ten śnieg… napisz do mnie, zadzwoń, odezwij się. Nie po to, żeby ktoś zrobił to za Ciebie, ale po to, żebyś nie musiał zmagać się z tym sam. Żebyśmy mogli razem przepracować to, co ukryte, nazwać emocje, postawić granice i zacząć budować życie, które będzie Twoje, a nie tylko akceptowalne dla innych.
Nie czekaj, aż wszystko wymknie się spod kontroli.
Nie chowaj się pod śniegiem.
Zacznij dziś. Porozmawiaj. Zrób pierwszy krok – zanim wiosna życia odkryje wszystko naraz.

Komentarze
Prześlij komentarz