Przejdź do głównej zawartości

Posty

Zima...

  Bardzo lubię śnieg. Taki, który przykrywa wszystko. Brzydotę, bałagan, ślady po tym, co było zaniedbane i porzucone. Pod śniegiem świat wygląda spokojnie. Jakby był poukładany. Jakby nic nie bolało.  A przecież pod bielą zawsze kryje się chaos, który tylko czeka, aż przyjdzie wiosna. I czasem myślę, że dokładnie tak wygląda nasze życie. Nakładamy warstwy. Jedną na drugą. Uśmiech. Ogarnianie się. Radzenie sobie.  Bycie „tym w porządku”. Robimy to latami, aż w końcu sami zaczynamy wierzyć, że tak już musi być. I ostatnio dotarło do mnie coś bolesnego: ile ja mam w sobie takiego śniegu . Ile warstw „ogarniętego mnie”, „radzącego sobie mnie”, „takiego, którego da się lubić”, pod którymi chowam zmęczenie, wstyd, lęk i to ciche pytanie: jak długo jeszcze dam radę tak żyć? Bo życie bardzo rzadko rozpada się nagle. Ono pęka powoli. Cicho. Po trochu. W drobnych zgodach na to, czego nie chcemy. W przemilczanych granicach. W relacjach, które trwają tylko dlatego, że boisz ...
Najnowsze posty

„To, co przed nami i to, co za nami — to drobne sprawy w porównaniu z tym, co jest w nas.”

„To, co przed nami i to, co za nami — to drobne sprawy w porównaniu z tym, co jest w nas.” Ralph Waldo Emerson   Czasem kryzys przychodzi bez zapowiedzi. A czasem dojrzewa długo, po cichu, aż w końcu budzisz się pewnego dnia i wiesz, że już nie da się tak dalej . Nie musi boleć spektakularnie. Częściej boli zwyczajnie. Zmęczeniem, które nie mija po śnie. Ciszą, w której myśli krążą bez końca. Poczuciem, że coś się skończyło — choć nie potrafisz powiedzieć co. I wtedy wszystko, co było „wcześniej” i wszystko, co miało być „później”, nagle blednie. Zostaje tylko to, co jest w Tobie . To miejsce, w którym nie da się już udawać. Kryzys często dotyka tych, którzy długo byli silni. Którzy potrafili ogarniać, dźwigać, nie narzekać. Którzy nauczyli się radzić sobie sami — nawet wtedy, gdy było bardzo ciężko. Aż któregoś dnia samotność staje się zbyt głośna. Nie ta fizyczna. Ta wewnętrzna. Kiedy nie wiesz już, komu mógłbyś powiedzieć, co naprawdę czujesz. Albo boisz się, że jeśli powiesz, t...
 

Moja przyszłość nie jest przeciwko mnie

Pewnego dnia zrozumiałem coś, co wszystko zmieniło. Nie w dramatyczny sposób. Spokojnie. Głęboko. Na serio. Zrozumiałem, że moja przyszłość nie jest przeciwko mnie . Ona nie czeka gdzieś daleko, nie jest nagrodą dla „lepszej wersji mnie”. Ona rodzi się każdego dnia , dokładnie tam, gdzie stoję teraz. W tym, jak zaczynam poranek. W tym, czy wybieram jeden mały krok zamiast odkładania życia na jutro. W tym, czy traktuję siebie jak kogoś, komu warto kibicować. I to jest dobra wiadomość. Bo skoro przyszłość powstaje dziś, to dziś mam realny wpływ . Nie muszę być gotowy. Nie muszę być idealny. Wystarczy, że będę obecny . Twoja przyszłość nie jest jedną wielką decyzją. To suma drobnych wyborów, które powtarzasz aż staną się tobą. To nawyki, które nie krzyczą, ale działają. To codzienne „robię”, nawet gdy nie ma fajerwerków. Dlatego dyscyplina wygrywa z motywacją — nie dlatego, że jest twarda, ale dlatego, że daje wolność . Wolność od chaosu. Wolność od ciągłego zaczynania od zera. Ruty...

Zanim nazwiesz to porażką (dla nauczycieli i nie tylko)

Drogi Nauczycielu (i nie tylko),  ten tekst jest osobisty.  Długo zastanawiałem się, czy go ruszać, a jeszcze dłużej — jak. Piszę go przede wszystkim do Ciebie — do nauczyciela, który każdego dnia daje z siebie więcej, niż często sam ma. Niesie odpowiedzialność, emocje, oczekiwania innych, bardzo często kosztem siebie. Ale jeśli nie jesteś nauczycielem i czytasz te słowa — zostań. Bo zmęczenie, przeciążenie i życie w trybie „ciągle muszę być silny” nie są tylko szkolnym doświadczeniem. To ludzka historia.  Być może także Twoja. Nie piszę tego z boku. Nie z teorii. Nie z pozycji kogoś, kto „wie lepiej”. Piszę go, ponieważ byłem w miejscu, w którym być może dziś jesteś Ty. Przez 17 lat pracowałem w szkole . Znam dźwięk dzwonka, który nie kończy zmęczenia. Znam dziennik, który zostaje w głowie długo po wyjściu z budynku. Znam klasę pełną relacji, historii, napięć i oczekiwań — i prawdę, że nauczyciel nigdy nie spotyka „jednego ucznia”. Spotyka cały jego świat. Znam radość, k...

Życie jak „Nielegalny” — kiedy już nawet sam siebie nie poznajesz

W świecie wywiadu istnieją ludzie, o których rzadko się mówi. Nazywa się ich nielegalnymi . To ci, którzy latami żyją pod cudzą tożsamością — bez prawa do własnego imienia, bez ochrony, bez możliwości powrotu. Muszą wyglądać normalnie, funkcjonować, być kimś, kim nie są. Dzień po dniu odgrywają rolę, która ma ich chronić… i jednocześnie oddala ich od samych siebie. I wiesz, co jest w tym najbardziej uderzające? Że my, zwykli ludzie, kiedy przechodzimy przez długie, wyczerpujące kryzysy… zaczynamy żyć dokładnie tak samo. Bo życie w kryzysie robi z człowieka „nielegalnego” we własnym życiu. Nie z wyboru. Z konieczności. Żyjesz, działasz, wypełniasz obowiązki. Świat widzi twarz, która wygląda „jak trzeba”. Nawet bliscy nie zawsze dostrzegają, że w środku od dawna nie mieszkasz Ty , tylko jakaś wersja, która ma przetrwać, dać radę, wytrzymać. I wtedy pojawia się to dziwne poczucie, że: jesteś obecny, ale nieobecny, oddychasz, ale nie żyjesz, funkcjonujesz, ale to nie Twoje życie, odt...

Bo kiedy pozwalasz sobie świecić, wszystko, co fałszywe, zaczyna pękać.

Są filmy, które oglądasz i zapominasz. Są też takie, które nie chcą o tobie zapomnieć. „Trener” z 2005 roku…  Niby sportowy, niby prosty, niby historia o chłopakach z trudnych dzielnic. A jednak oglądasz go, serce bije jak oszalałe i nagle czujesz, że to nie opowieść o koszykówce. To lustro. Wezwanie. Uderzenie w miejsce, o którym zwykle mówimy: „to nic takiego”. Jest w tym filmie pytanie, które wraca jak refren. Powtarzane twardo. Cicho. Uporem, który nie daje uciec: „Czego najbardziej się boisz?” Niby banalne. A jednak takie pytania znajdują drogę tam, gdzie nie powinny — w najciemniejsze korytarze duszy. I zostają. Bo my nie boimy się porażki. Nie boimy się błędów. My się boimy… prawdy o sobie. I kiedy pod koniec pada odpowiedź — ta, którą każdy z nas podskórnie zna, ale niewielu ma odwagę wypowiedzieć: „Moim największym lękiem nie jest to, że jestem niewystarczający. Naszym największym lękiem jest to, że jesteśmy potężni ponad miarę. To nasze światło, a nie mrok, na...